Brakuje mi słów.
Gdzieś w przerwie między jedną lekcją a kolejną wyrywając po raz kolejny stronę z zeszytu w ataku wściekłości na własne umiejętności uświadomiłam sobie, jak bardzo podupadłam jeśli chodzi o pisanie. Czegokolwiek.
Nie wiem kiedy ostatni raz miałam w ręku książkę inną niż podręcznik który bynajmniej moich umiejętności nie zwiększa. Nawet ten od polskiego.
I ile razy zaczynam kolejne zdanie uświadamiam sobie jak bardzo brakuje mi słów które przecież znam a których po prostu nie pamiętam.
Wiem doskonale co chcę przekazac ale zupełnie nie wiem już jak to zrobić.
A przecież ja tak uwielbiam pisać i robię to, chociaż niewiele osób mi wierzy, odkąd pamiętam, odkąd dostałam pierwszy zeszycik którego wygląd wciąż mam przed oczami.
Pamiętam też jak dokładnie i starannie pisałam kolejne literki jasnoniebieskim długopisem od babci siedząc w jej ogródku.
Tymczasem cała moja miłość i możliwości zgubiły się gdzieś na przełomie drugiej i trzeciej klasy gimnazjum i choć pisać nigdy nie przestałam, zadowolona jestem coraz mniej. Wiem, że wpływ ma na to też fakt, że im starszym się jest, tym mniej docenia się to, co się tworzy, ale tu nie o to chodzi.
Po prostu straciłam gdzieś chęci, czas i umiejętności.
A teraz muszę je znaleźć
Trzeba zacisnąć zęby i nie oglądać się za siebie. Trzymam za Ciebie kciuki, Nell.
OdpowiedzUsuń