Nienawidzę wracać do przeszłości.
To dla mnie coś, co powinno zostać za mną i nie wpływać na moje przyszłe życie. Wszelkie błędy, potknięcia, pomyłki - to już minęło. Stało się i nie mam na to wpływu. Nie cofnę czasu.
Ale moja przeszłość ma to do siebie, że uwielbia wracać. Kiedy mam wrażenie, ze już sobie z tym poradziłam, wszystkie moje błędy nagle zostają wytknięte na nowo.
Piszę o tym bo doszło niedawno do konfrontacji z ludźmi, z którymi nigdy więcej nie chciałam mieć do czynienia. Którzy po latach kłamstw zostawili mnie na lodzie. Byłam jeszcze dzieckiem więc to bolało sto razy mocniej.
Przyjaciółki, które nigdy nimi nie były.
Znajomi, którzy ukrycie mnie nienawidzili, ale żadne z nich nie miało odwagi powiedzieć mi tego w twarz.
Wtedy to była tragedia. Przepłakane noce, odsunięcie od ludzi i przekonanie, że już nigdy nie uda mi się znaleźć nikogo, kto tą dziurę mógłby załatać.
Ale przeszłam jakoś do porządku dziennego. Zajęło mi to sporo czasu ale udało się i szczerze mówiąc jestem szczęśliwa, że odcięłam się od tych osób.
Ostatnio pojawili się znowu. Znów robią to samo, obsypują mnie miłymi kłamstwami jednocześnie niemalże otwarcie mnie wyśmiewając i myśląc, że ja niczego nie widzę, że nie wiem.
Wiem, tym razem wiem
Ale oni są dla mnie przeszłością do której nie mam zamiaru wracać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz